
W 1919 r. Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa Szkoły Średniej w Wyszkowie n. Bugiem otrzymało własną siedzibę. Był nią stylowy pałacyk, kupiony wraz z parkiem od rosyjskiego senatora Jerzego Sołowiewa.
Przez pierwsze 12 lat bardzo często zmieniali się dyrektorzy szkoły, sytuacja unormowała się, gdy stanowisko to objął 1 września 1931 r. Apolinary Rytel. Z rodziną, żoną Marianną i siedmiorgiem dzieci (synami Jerzym, Antonim, Radosławem i Dobrosławem oraz córkami Danutą, Wisławą i Marią) oraz wychowankiem Eugeniuszem Stelmaszczykiem, zamieszkał w oficynie przy Gimnazjum.
„Gimnazjum mieściło się w dawnym pałacyku jakiegoś carskiego dygnitarza. Usytuowane na wysokim brzegu Bugu, otoczone parkiem, w którym królowały wiekowe lipy, brzozy, kasztany oraz wszelkie pomniejsze akacje, jarzębiny i rozmaite krzewy. Lipy tworzyły aleję, która wiodła prosto do gmachu. W lecie rozbrzmiewały brzęczeniem miliony rojów pszczół i rozsiewały wokół swój miodowy zapach. Do parku wchodziło się przez zabytkową żelazną bramę, przy której znajdowała się stróżówka – oryginalna budowla z czerwonej cegły – siedziba woźnego szkoły pana Wincentego. Pan Wincenty to nie byle kto, to druga persona po dyrektorze.
Przez pierwsze 12 lat bardzo często zmieniali się dyrektorzy szkoły, sytuacja unormowała się, gdy stanowisko to objął 1 września 1931 r. Apolinary Rytel. Z rodziną, żoną Marianną i siedmiorgiem dzieci (synami Jerzym, Antonim, Radosławem i Dobrosławem oraz córkami Danutą, Wisławą i Marią) oraz wychowankiem Eugeniuszem Stelmaszczykiem, zamieszkał w oficynie przy Gimnazjum.
„Gimnazjum mieściło się w dawnym pałacyku jakiegoś carskiego dygnitarza. Usytuowane na wysokim brzegu Bugu, otoczone parkiem, w którym królowały wiekowe lipy, brzozy, kasztany oraz wszelkie pomniejsze akacje, jarzębiny i rozmaite krzewy. Lipy tworzyły aleję, która wiodła prosto do gmachu. W lecie rozbrzmiewały brzęczeniem miliony rojów pszczół i rozsiewały wokół swój miodowy zapach. Do parku wchodziło się przez zabytkową żelazną bramę, przy której znajdowała się stróżówka – oryginalna budowla z czerwonej cegły – siedziba woźnego szkoły pana Wincentego. Pan Wincenty to nie byle kto, to druga persona po dyrektorze.

U wylotu alei stał bialutki pałacyk z basztą i attyką, z biegiem czasu przystosowany na potrzeby szkoły. Po lewej stronie dobudowano salę gimnastyczną, przy niej boisko do siatkówki. Po prawej stronie stała parterowa oficyna, w której zamieszkiwał dyrektor Apolinary Rytel z licznym potomstwem – siedmioro dzieci plus wychowanek. Za oficyną znajdował się ogród warzywny i sad. Wielką frajdą było zakradanie się na smaczne zielone ogórki lub pomidory do dyrektorskiego ogrodu, którego pilnował jakiś wujaszek. W głębi parku, w dolince był nieduży stawek. W zimie służył młodzieży jako ślizgawka, a wiosną do podglądania i płoszenia żab. Wokół stawu rosły stare zdziczałe jabłonie – wiosną pięknie kwitnące i przyciągające nie tylko pracowite pszczoły, ale i nieco mniej pracowite, a romantyczne dziewczęta. Każda chciała mieć zdjęcie wśród kwitnących gałęzi jabłoni” – zapisała w swoim pamiętniku gimnazjalistka Izabela Szarogrodzka.
„Wyszkowem byłam zachwycona – całe dnie biegałam po parku w kostiumie kąpielowym. Od rana do wieczora pływaliśmy w rzece, graliśmy w siatkówkę, koszykówkę, piłkę nożną. Przed werandą naszego domu był duży klomb z kwiatami. Tatuś sam się nim zajmował – siadał na stołeczku i pielił – uwielbiał tę pracę. Na klombie pierwsze zakwitały narcyzy, później tulipany, róże. Wokół rosły niskie fiołki. Tatuś zrobił też przepiękną altankę ze szczepionych bzów, podwójnych, grubych, białych i fioletowych” – wspominała Danuta Rytel.
W latach 1932-38 budynek Gimnazjum został rozbudowany, powstały: boisko do siatkówki, kort tenisowy, skocznie (do skoku w dal, o tyczce i trójskoku), rzutnia do rzutu kulą, wzdłuż płotu – bieżnie na sto metrów, od strony rzeki – boiska do rzutu oszczepem i dyskiem i z boku boisko do koszykówki. Dookoła parku, wzdłuż płotu można było trenować biegi przełajowe.

Zimą saneczkarze „wyżywali się na zjazdach aleją w dół prawie do samej rzeki”, a łyżwiarze na szkolnym lodowisku urządzonym na stawie, oświetlonym i z muzyką, o co dbał Dobrosław Rytel.
„W parku, na boiskach sportowych – pełno młodzieży szlifującej formę w swoich dyscyplinach. Dlatego nie widać było młodzieży gimnazjalnej na mieście, bo większość miała zajęcia w parku” – podkreślił Radosław Rytel.
Nic dziwnego, że w corocznych zawodach ,,Kuźnia Młodych”, organizowanych przez Warszawskie Kuratorium Oświaty i Wychowania, wyszkowscy zawodnicy pokonywali reprezentantów nawet najlepszych warszawskich szkół, „Rejtana” czy „Mickiewicza”.
Uczniów obowiązywało noszenie mundurków. „Z wielką dumą włożyłam na początku roku szkolnego granatowy mundurek z niebieskimi wypustkami na kołnierzu i mankietach, niebieską tarczę na rękawie oraz granatowy beret ze szkolnym znaczkiem. Czułam się wielce dumna i zaszczycona. Bo zaszczytem było nosić taki mundurek” – tak wspominała Gimnazjum Iza Szarogrdzka.

„Chłopcy nosili spodnie z lampasami i marynarki, a dziewczęta fartuchy z białymi kołnierzami. Uczniowie gimnazjum nosili błękitne lampasy na spodniach, błękitne otoki na czapkach (dziewczęta chodziły w beretach) i błękitne mankiety; uczniowie liceum błękit zamieniali na czerwień” – zapamiętał Radosław Rytel.
Uczniowie musieli przestrzegać regulaminu, ten obowiązujący w roku szk. 1918/1919 zapisała w swoim dzienniczku Maria Byczyńska (przez ten jeden rok uczennica Gimnazjum), oto niektóre punkty:
* Lekcje zaczynają się o godzinie 9 rano a kończą o godzinie 2 po południu. Uczniowie i uczennice spóźniający się nie są wpuszczani do klasy.
* Wchodzącego do klasy nauczyciela młodzież wita i żegna powstaniem; siada dopiero wówczas, gdy nauczyciel usiądzie lub da ku temu odpowiednie zlecenie.
* Podczas lekcji winna być zachowana zupełna cisza; rozmowy, głośne śmiechy i podpowiadania są stanowczo zabronione.
* Przerwy między lekcjami przeznaczone są na wypoczynek, przeto uczenie się w czasie pauzy jest niedozwolone.
Dumą Gimnazjum jest jego absolwent z 1926 r. Jerzy Różycki, który przeszedł do historii jako jeden z trzech pogromców Enigmy, niemieckiej maszyny szyfrującej. Było to największe osiągnięcie wywiadowcze w dziejach II wojny światowej, m.in. przyspieszyło ostateczne zwycięstwo nad faszyzmem.

Z grona pedagogicznego Gimnazjum warto wymienić Jadwigę Falkowską. Ucząc fizyki w Wyszkowie (1926-1927), była zarazem Naczelniczką Głównej Kwatery Żeńskiej ZHP. W lipcu 1928 r. została komendantką II Ogólnopolskiego Zlotu Harcerek w Rybienku Leśnym, którego gościem był prezydent RP Ignacy Mościcki. Z Gimnazjum związany był też (1924-1929) wybitny działacz harcerstwa męskiego Stanisław Mościcki. W latach 1928-1933 uczyła plastyki i polskiego Maria Byczyńska, z męża Żywirska (autorka monografii Puszcza Biała. Jej dzieje i kultura). Prowadziła też wtedy harcerstwo i badania etnograficzne w Puszczy Białej.
Uczniowie byli wychowywani w duchu patriotycznym. Tym, którzy jako ochotnicy poszli na wojnę 1920 r. z bolszewikami i zginęli, poświęcono tablicę marmurową na ścianie Gimnazjum. Ich nazwiska – Jerzy Fusiecki, Rajmund Bosk, Jan Dudziec, Antoni Borzycki oraz Jan Domała – zostały wyryte złotymi literami. Uroczystość odsłonięcia tablicy 28 listopada 1926 r. tak wspominał ówczesny gimnazjalista Władysław Dąbrowski: „Przebieg jej był taki: rano g. 10.00 zebrały się wszystkie organizacje Wyszkowa pod Gimnazjum, skąd ruszono w uroczystym pochodzie ze sztandarami okrytymi krepą do kościoła. W kościele urządzono bardzo pięknie katafalk tonący wśród zieleni i świateł. Przy katafalku wystawiono przez cały czas trwania nabożeństwa wartę honorową z bronią, w skład warty weszli: uczniowie, harcerze, Sokoli, Straż i Strzelcy. Odbyło się uroczyste nabożeństwo żałobne z asystą celebrowane przez ks. Lutyńskiego. Chór Gimnazjalny męski wykonał: „W mogile ciemnej” i „Sędzio Wieczny”. Ks. prefekt (Mioduszewski – red.) powiedział z ambony bardzo piękne i wzruszające kazanie, następnie udano się do Gimnazjum, gdzie nastąpiło poświęcenie i odsłonięcie tablicy”.

We wrześniu 1939 r. Niemcy zbombardowali i spalili budynek Gimnazjum. Mimo podejmowanych prób, nie udało się go odbudować. Tablica pamiątkowa przetrwała do 1945 r., potem została rozbita.
Opracowanie tekstów: Elżbieta Borzymek
Bibliografia:
Nieco-dziennik zjazdowy, Wyszków 2004.
A.M. Mickiewicz, E. Szczuka, P. Płochocki, W 100-lecie Gimnazjum i Liceum, Wyszków 2014.
I. Kowalska (z d. Szarogrodzka), Opowieści babci Belci; w: „Zeszyty Wyszkowskie VII”, Wyszków 2018.